W drodze do Omanu – Dubaj (Iza)

12.10.2014

W Dubaju wylądowaliśmy o 19.55. Widok z samolotu był bardzo ładny- widać było całe miasto i wyspy w kształcie palmy (The Palm, Jumeirah). Mieliśmy wcześniej zarezerwowany hotel na dwie noce- staraliśmy się znaleźć go jak najbliżej przystanku autobusowego, z którego mieliśmy pojechać do Omanu (dzielnica Deira). Ogólnie noclegi w tym mieście są drogie- nam udało się znaleźć apartament za 600 AED za 2 noce (do tego zostały doliczone jeszcze podatki- suma łączna ok. 760 AED/ 4 osoby).

??????????????????????????????? ???????????????????????????????

Lądowaliśmy na Al Maktoum International Airport (DWC)- jest to małe lotnisko oddalone od pierwszej stacji metra (Rashidiya- linia czerwona) o 35 min drogi autobusem (F55), który odjeżdża z lotniska co pełną godzinę. Kontrola paszportowa odbyła się bardzo sprawnie i po paru minutach z pieczątką w paszporcie mogliśmy iść dalej.

Musieliśmy wymienić pieniądze, z czym nie było żadnego problemu. Udaliśmy się do biletomatu- jak się okazało niedziałającego. Wróciliśmy więc do budynku, aby zapytać w informacji gdzie możemy kupić bilet, a w zasadzie kartę (w Dubaju nie ma kartonikowych biletów takich jak u nas, są jedynie karty, które nabija się dowolną sumą). Wzięliśmy też stąd mapy. Pan wskazał nam okienko, w którym możemy to zrobić. Sprzedawca polecił nam kupienie karty srebrnej za 20 AED (6 AED za samą kartę i 14 AED na przejazdy- co miało nam starczyć na całą dobę). Tak też zrobiliśmy.

Autobusem dotarliśmy do metra i wysiedliśmy na Union Metro Station, w okolicy której miał znajdować się nasz hotel. Autobusy są podzielone na strefę dla kobiet i dzieci oraz oddzielną dla mężczyzn (mogą w nich także przebywać kobiety)- tak samo jest z metrem (wagony dla kobiet znajdują się na początku pociągu). Metro składa się z dwóch linii (czerwonej i zielonej) i przebiega estakadą (pod ziemią tylko na odcinku w centrum miasta)- jadąc pociągiem można prawie przez cały czas obserwować miasto, a raczej drapacze chmur, które są wszędzie. Metrem nie kieruje żaden maszynista- wszystko obsługiwane jest przez komputer.

Mieliśmy wydrukowaną mapkę do hotelu, wg której zaczęliśmy iść. Gdy wg nas powinniśmy być już na miejscu żadnego hotelu nie było widać. Zaczepiłam jakiegoś przechodnia z pytaniem czy wie może gdzie jest nasz hotel- jednak nie wiedział. Był na tyle miły, że zadzwonił do tego hotelu (na szczęście mieliśmy wydrukowaną rezerwację z nr tel.) i wytłumaczył nam gdzie mamy dalej iść. Szliśmy dość długo, jednak nadal nie przynosiło to rezultatu. Znowu zaczepiliśmy jakiegoś miejscowego, który także okazał się na tyle miły i zadzwonił do hotelu. Na szczęście okazało się, że jesteśmy już niedaleko- mężczyzna powiedział, że nasz hotel znajduje się obok Marriotta, którego niedługo ujrzeliśmy. Po zameldowaniu się w końcu mogliśmy odpocząć po dość długim spacerze. Mimo wieczoru w mieście było nadal bardzo gorąco i duszno. W apartamencie na szczęście była klimatyzacja. Poszliśmy pod prysznic, a potem jeszcze do sklepu po picie. Sklep był ogromny i mimo późnej godziny, bo była już prawie północ, tętnił życiem. Można w nim było kupić wszystko- począwszy od artykułów spożywczych, przez chemię, ubrania, kołdry, aż po różne narzędzia i wiele innych rzeczy.

Wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać.

13.10.2014

W hotelu niestety nie było darmowego Internetu- wykupiliśmy więc go za 5 AED na godzinę- aby sprawdzić jak najszybciej dostać się do metra i do biura ONTC, gdzie mieliśmy kupić bilety na autobus do Omanu. Biuro było oddalone o jakieś 1,5 km. Poszłyśmy tam z Kaśką i kupiłyśmy bilety na autobus na następny dzień (100 AED w obie strony). Na mieście nie było zbyt wielu pieszych- pewnie było to spowodowane upałem. Warto jest nosić ze sobą cały czas wodę.

Po powrocie do hotelu udaliśmy się wszyscy razem do metra (jak się okazało niedaleko nas była inna stacja- Abu Baker- linia zielona, a dojście do niej zajmowało parę min). W planach mieliśmy zobaczenie Burij Al Arab (hotel o wysokości 321m kształtem przypominający żagiel). W prawdzie nie jest to najwyższy obiekt tego typu, ale chyba najbardziej rozpoznawalny. Wysiedliśmy na stacji Mall of the Emirates i poszliśmy dalej spacerem. Zajęło nam trochę czasu zanim doszliśmy do celu. Po drodze mogliśmy oglądać jak mieszkają Dubajczycy. Ich domu były naprawdę okazałe i widać było, że są przepełnione bogactwem.

B3

Przedszkole mijane po drodze

B4

Meczet Jumeirah

B5

Tu również można spotkać kury:)

B6

Jumeirah Beach Hotel

B7

Burji Al Arab

B1 B2 B8

Zrobiliśmy kilka zdjęć i zaczęliśmy wracać. Nie chciało nam się iść już na piechotę, dlatego poczekaliśmy na autobus (na klimatyzowanym przystanku!) i pojechaliśmy do najbliższego metra. Naszym następnym przystankiem była stacja Burji Khalifa/ Dubai Mall. Warto dodać, że stacja metra jest bezpośrednio połączona z centrum handlowym długim klimatyzowanym tunelem. Miałam wrażenia, że nie ma on końca:) Na godzinę 13 mieliśmy kupione wcześniej przez Internet (http://www.burjkhalifa.ae/) bilety na wjazd na najwyższy budynek świata! Wysokość budowli wynosi 829m. Za bilety zapłaciliśmy po 125 AED za osobę (w godzinach szczytu- 200AED). Warto kupić bilety wcześniej, bo na miejsce są znacznie droższe. Musieliśmy jeszcze odebrać te bilety w Dubai Mall (największe centrum handlowe na świecie pod względem powierzchni, znajduje się tu ponad 1200 sklepów oraz 120 kawiarni i restauracji, a także akwarium o pojemności 10 mln litrów wody, w którym pływa ponad 33 tys. okazów zwierząt morskich w tym 400 rekinów). Zajęło nam trochę czasu zanim znaleźliśmy biuro, w którym mieliśmy to zrobić. Po pewnym czasie udało się i mogliśmy iść już do Burji Khalify (wchodzi się do niego przez centrum handlowe). Wjazd na 124 piętro (At the top), na którym znajduje się taras widokowy, trwa niecałą minutę. Na 124 piętrze znajduje się najwyżej położony taras widokowy na świecie, na 76. najwyżej położony basen, a na 156. najwyżej położony… meczet.

Widok jaki rozciąga się z tarasu jest niesamowity- inne wieżowce wydają się takie malutkie. Dopiero z góry widać, jak pustynne tereny otaczają miasto. Będąc w Dubaju, trzeba to zobaczyć!

C1 C2 C3 C4

C6

Burj Khalifa

C5

C7

The Address Downtown Burj Dubai

Po zapierających dech w piersiach widokach przyszedł czas na spacer po The Dubai Mall. Wszystkie znajdujące się sklepy są bardzo ekskluzywne i drogie- na pewno nie na moją kieszeń:) Miło jest jednak pooglądać coś innego. Jest tu również kilka sklepików z pamiątkami, do których oczywiście zajrzeliśmy, a także supermarket Waitrose, do którego się udaliśmy, aby kupić coś do jedzenia i picia. Ceny były podobne do tych w Polsce.

D1

Sklep z samymi słoniami 🙂

D2

… a także z wielbłądami 🙂

D3

Stoisko z mięsem w Waitrose

??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ???????????????????????????????

Pojechaliśmy metrem na stację Burjuman i udaliśmy się w kierunku Kanału Dubajskiego. Przepłynęliśmy tam abrą (drewnianą łodzią pasażerską o pojemności około 20 osób) na drugą stronę za 1 AED. Po spacerze wróciliśmy metrem do hotelu.

Abra

Abra

??????????????????????????????? ???????????????????????????????

Po odpoczynku, wieczorem jeszcze raz pojechaliśmy metrem na stację Burj Khalifa/ Dubai Mall, aby obejrzeć pokaz tańczących fontann na Burj Khalifa Lake gdzie strumienie wody strzelają na 154m. Ponad 6600 świateł i 25 projektorów stwarza piękny widok. Światło z tych lamp widoczne jest z 30 km, a nawet z… kosmosu.

Pokazy odbywają się codziennie od 18 do 23 co pół godziny. Nam udało się tam dotrzeć na pokaz o 22.30- tak nam się spodobało, że zostaliśmy na kolejny. Niesamowita jest muzyka, która gra podczas widowiska. Rozczarowujące było jedynie to, że są one dość krótkie (trwają zaledwie kilka minut).

??????????????????????????????? F2 ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? ??????????????????????????????? F9 ???????????????????????????????

Wracając do hotelu mieliśmy ogromne szczęścia- załapaliśmy się na ostatni pociąg kursujący tego dnia. Po umyciu i spakowaniu się poszliśmy spać- następnego dnia musieliśmy wstać po 4 rano, aby zdążyć na autobus do Omanu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *