To nie wojna. To tylko festiwal fajerwerków w Yanshui.

05.03.15 Yangshui Beehive Firework Festival.

Na ten dzień czekałem zanim jeszcze przyleciałem na Tajwan. 15 dnia chińskiego nowego roku, odbywa się coroczny festiwal fajerwerków w Yangshui. Jest to 3 największe na świecie wydarzenie folklorysyczne. W tym roku był to 5 marca.

Historia festiwalu sięga 1885 roku. Wtedy to miejscowość Yangshui nawiedziła epidemia cholery. Ginęło codziennie wielu ludzie, a mieszkańcy żyli w strachu i modlili się do boga wojny Guan Di, aby ten ich ochronił. Jednego dnia generał Zhou Cang zorganizował pochód ulicami miasta niosąc w lektykach figurki boga Guan Di i rozrzucając po ulicach fajerwerki w celu przegonienia epidemii. Od tamtego czasu miejscowa ludność każdego roku organizuje festiwal, aby prosić Guan Di o szczęście i lepsze życie.

Miejscem festiwalu jest Yangshui, oddalone o 125 km od mojego Taichung.

Już wcześniej uzgodniłem z Hue (włoszką pochodzenia tajwańsko-malezyjskiego), że koniecznie musimy tam pojechać, a do tego autostopem.

Festiwal planowo rozpocząć się miał o godzinie 20, a więc postanowiliśmy, że spotkamy się o 13.30. Hue tradycyjnie się spóźniła ponad pół godziny. Wstąpiliśmy jeszcze do sklepu, gdzie przygotowaliśmy karton z napisem kierunku, w którym będziemy jechać i udaliśmy się w stronę autostrady.

a1

Niestety nie ma ma przy niej żadnej stacji paliw, więc musieliśmy łapać stopa w miejscu, gdzie kierowcy z Taichung włączają się do ruchu. W Europie zatrzymanie samochodu w takim miejscu byłoby trudne, ale na szczęście na Tajwanie nie stanowi to większego problemu. Samochody jeżdzą dużo wolniej, a przy wjeździe na autostradę znajduję się duża zatoczka, gdzie można się zatrzymać.

Jeszcze nie zdążyliśmy dość do miejsca, w którym planowaliśmy zacząć łapać, a już zatrzymał się jeden Tajwańczyk oferując nam podwózkę– niestety nie jechał do naszego celu.

Po 10 minutowym spacerze stanęliśmy w najlepszych według nas punkcie i trzymając karton czekaliśmy na transport. Po 3 minutach zatrzymał się samochód (małżeństwo wraz z jednym znajomym), który okazało się, że także jedzie na festiwal i bardzo chętnie nas zabierze. Nie mogło się zacząć lepiej.

W drodze do Yanshui

W drodze do Yanshui

Po godzinnej jeździe zbliżaliśmy się do Yangshui. Jako, że było wcześnie Tajwańczycy zaprosili nas jeszcze na obiad do sąsiedniego miasta. Przed restauracją odwiedziliśmy jeszcze ich znajomych, później zjedliśmy duża porcję nudli z bliżej nieznanymi mi dodatkami, następnie pojechaliśmy na lody z bakaliami i galaretką (jedna ze specjalności regionu), a także herbatę. Na koniec zwiedziliśmy największą świątynię w mieście, którego nawet nazwy nie znamy, a zapomnieliśmy zapytać.

Obiad

A3

A5 A6 A7

Około godziny 18 przyjechaliśmy do Yangshui. Nasi nowi znajomi udali się w odwiedziny do następnych znajomych, a my stronę świątyni Wu Miao, przy której miał rozpocząć się festiwal. Zanim się  pożegnaliśmy zaproponowali nam, abyśmy z nimi wrócili, tak więc nie musieliśmy się martwić o transport do Taichung środku nocy. Gościnność Tajwańczyków ogromna 🙂

Do festiwalu nie byliśmy dobrze przygotowani- mieliśmy tylko kaski, nie wiedzieliśmy czego się mamy spodziewać i jak to wygląda ,,od środka”. Na szczęście cały potrzebny ekwipunek można kupić na ulicy: rękawice (1zł), zatyczki do uszy (1zł), ręcznik do ochrony szyi (5zł), kaski (35zł) itd.

A12

Lampiony przed jedną ze świątyń

A11

Wata cukrowa w kształcie kwiatów

A8 A9 A10

Gdy zaczęło się ściemniać na niebie pojawiły się pierwsze fajerwerki. Sprawdziliśmy naszą ochronę głowy, włożyliśmy zatyczki na uszy i ruszyliśmy w poszukiwania ,,pszczelich gniazd”, czyli miejsc, z których wystrzeliwane są fajerwerki.

A13 A14
Gniazda ustawione są w wielu częściach miasta, więc po chwili staliśmy przy ścianie pełnej fajerwerków i z ciekawością oczekiwaliśmy rozpoczęcia.

,,Pszczele gniazda”. Część fajerwerków leci do góry, a część prosto w ludzi:

A15 A16

Pierwsze gniazda odpalono około godziny 19.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=eiI6x4BWlOA]

A20

Spalona ,,ściana ognia”

A17 ??????????????????????????????? A19

Za pierwszym razem stanęliśmy troszkę dalej. Jednak szybko okazało się, że nie jest to nic strasznego, a skakanie pomiędzy fajerwerkami to super zabawa. Ważne, aby pamiętać o dobrej ochronie twarzy, a także ciągłym poruszaniu się, podskakiwaniu, aby żadna część ubrania nam się nie zapaliła.

Chwilę po pierwszych próbach udaliśmy się w stronę innego gniazda.

Zobaczyliśmy jeszcze chłopaka, który cały obwiesił się fajerwerkami i sam je odpalił.

Chwilę przed odpaleniem

Chwilę przed odpaleniem

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=3Vj953FL9hc]

Po krótkim spacerze doszliśmy do następnej ściany fajerwerków:

???????????????????????????????

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=UgrtJiGR4-Y]

A23 A24

A25

Niestety takie rzeczy to norma

O godzinie 20 oficjalnie rozpoczął się festiwal. Jeśli ktoś nie chciał brać aktywnego udziału w ,,odstraszaniu złych duchów” w mieście mógł po prostu zostać przy scenie i podziwiać występy. Nie daleko znajdował się też stadion, na którym odbywał się pokazał lampionów.

A27 ???????????????????????????????

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=wSWRpOv34fY]

Nie ma na Tajwanie i w Chinach bardziej popularnej piosenki niż ta, którą tutaj śpiewają. W W trakcie festiwalu uszczano ją co chwilę.

Oryginalny teledysk:

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=ZvC6HGujPUs]

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=tSui856SYRY] z angielskimi napisami xD

Nas żadne z powyższych wydarzeń nie interesowało, więc po kilkunastominutowej przerwie udaliśmy się na pochód przez miasto.

Polegało to na tym, że wszystkie lektyki z figurkami boga wojny ustawiały się w procesji i szły ulicami miasta do momentu, aż doszły do następnego gniazda zrobionego z różnego rodzajów fajerwerków. Wtedy rozpalano małe ognisko ze specjalnych, jak ja to nazywam ,,serwetek”, które Tajwańczycy składają w ofierze, modlono się krótko i wszystko odpalano.

A29

oryginalne sposoby ochrony

A32

nie każdy potrzebuje kasku

A30 ??????????????????????????????? A33

Czasami wszystkie lektyki obwieszano fajerwerkami, po kolei odpalano i potrząsano z całej siły. Było to bardzo zabawne, bo wielu ludzi podchodziło do tego niesamowicie poważnie, tak jakby było to najważniejsza rzecz w ich życiu.

A34 A35 A36 A37

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=lKPC2E9jrTw]

Oprócz skakania pomiędzy fajerwerkami i unikania zapalenia się można było też podziwiać takie pokazy – średnio co jakieś 3 minuty przez 9 godzin…
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=RenscJEa-gM]

A38 A39

W trakcie marszu natrafiliśmy też na stacje z muzyką:

A40

Tutaj natomiast budynek policji:

???????????????????????????????

Był także kościół, a w nim takie obrazki:

A42 A43

Jedna z kilkudziesięciu stacji, gdzie zatrzymał się pochód:

A44 A45 A46

I jeszcze jedna – z potrójną ,,ścianą ognia”

A47

Ognisko i modlitwa

Ognisko i modlitwa

Jedna z osób niosąca lektykę

Jedna z osób niosąca lektykę

Wielu ludzi miało bardzo pomysłowe przebrania i sposoby ochrony przed ogniem.

Proste i skuteczne

Proste i skuteczne

A51

Drużyna różowych wojowników power rangers

A52a A52

Około północy jeden z chłopaków zaproponował nam, żebyśmy stanęli w pierwszej linii, zaraz przy samej ścianie ognia. Zazwyczaj trzymaliśmy się 3-4 linii, ale dał nam specjalną plastikową pelerynę, aby lepiej chronić plecy, więc chętnie się zgodziliśmy. Okazało się to średnim pomysłem, bo mam teraz na nogach około 20 dużych siniaków i kilka dziur w spodniach, ale jakkolwiek dziwnie to nie brzmi to zabawa była przednia i było warto. Nie sądziłem, że jestem w stanie skakać w takim szybkim tempie dopóki nie miałem naprzeciw siebie kilkuset fajerwerków.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=T8KuLQqmf90] – nie jest to filmik z przed samej ściany, ale też całkiem blisko.

Około godziny 1 zadzwonili do nas poznani wcześniej Tajwańczycy, więc powoli zaczeliśmy wracać do miejsca, w którym umówiliśmy się na powrót. Znowu mieliśmy dużo szczęścia, bo bateria w telefonie Hue była na wyczerpaniu, a po rozmowie z kierowcą został tylko jeden 1%.

???????????????????????????????

Fajerwerków nie było końca…

???????????????????????????????

Straż pożarna

Straż pożarna

Myśleliśmy, że będzie to już dla nas koniec imprezy – w sumie już nie mielibyśmy nic przeciwko temu, bo byliśmy strasznie zmęczeni, ale nasi znajomi mieli dla nas inne plany…

Najpierw zostaliśmy zaproszeni do domu innych Tajwańczyków na następny obiad – tym razem ryż zawijany w liście bambusa. Spędziliśmy tam jakieś pół godziny odpoczywając i rozmawiając, tzn. rozmawiała Hue, a ja się uśmiechałem i czekałem na tłumaczenie. Mój dotychczasowy chiński, a raczej jego brak ogranicza się do powiedzenia kilku najprostszych słów, co i tak sprawia wielką radość Tajwańczykom i zazwyczaj zaczynają mnie uczyć następnych wyrazów, które muszę powtarzać, po czym za kilka minut i tak zapominam xD

Po posiłku okazało się, że cały pochód przyszedł dokładnie pod okno domu, w którym przebywaliśmy, a gospodarz powiedział, że mają przygotowane następne 10 ,,ścian ognia”. Po chwili przyniósł nam grube kurtki, abyśmy mieli lepszą ochronę i wszyscy razem dołączyliśmy do ,,świętowania”. Większość ludzi także była bardzo zmęczona, więc cała akcja bardzo przyśpieszyła. Zaprzestano modlitw i przemieszczania się; co chwila podjeżdżała następna ,,ściana ognia” i tak przez około godzinę xD W tym momencie wyczerpała mi się bateria w aparacie, więc skoncentrowałem się już tylko na skakaniu i bujaniu lektyką xD hhaha

Około 3 w nocy, gdy właśnie przyprowadzono następne ,,gniazdo” nasz kierowca zdecydował, że będziemy wracać. Udaliśmy się do samochodu, gdzie po chwili zasnęliśmy. Obudziliśmy się już w Taichung. Tajwańczycy odwieźli Hue pod jej mieszkanie, a mnie do akademika. Na koniec pożegnaliśmy się, a także dostaliśmy zaproszenie na następny festiwal za rok.

Link do wszystkich filmików:

https://www.youtube.com/channel/UCK0RRP4_vJzp7max0v71x5g

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *