Sary –Mogul – panorama 7-tysięczników.

10.08.

Drugiego dnia pobytu w Kirgistanie postanowiliśmy przetestować jak działa autostop i wybrać się poza miasto. Naszym celem było pojechanie na południe w stronę Sary-Mogul (217), aby przynajmniej z daleka zobaczyć Pik Lenina (7134 m. n.p.m.), a przy tym pokonać chociaż kawałek sławnej Pamir Highway, która właśnie zaczyna się w Osz. Z hotelu wyszliśmy na piechotę na obrzeża miasta – akurat mieszkaliśmy niedaleko drogi prowadzącej na południe w stronę Tadżykistanu. Na pierwszy samochód nie czekaliśmy długo. Był to starszy pan, dla którego była to wielka radość, że może pomóc turystom. Bardzo zapraszał nas do swojego domu na posiłek, ale ponieważ mieliśmy przed sobą długą drogę- odmówiliśmy. Ten jednak nalegał i prosił, aby mógł chociaż nam kupić coś na dalszą drogę – poszliśmy razem do sklepu i dostaliśmy po 2 manty. Pożegnaliśmy się ze starszym mężczyzną i wróciliśmy dalej na drogę. Przejechaliśmy jakieś 30 kilometrów. Była to też jedna z ostatnich wiosek na trasie. Na trasie do Sary-Mogul pozostały tylko dwie – jedna w połowie drogi, a druga 30 km przed.

Na następny transport nie musieliśmy czekać nawet 10 minut. Zatrzymał się kierowca ciężarówki, który jechał dokładnie do Sary – Mogul – ekstra. Swoją trasę na dzisiejszy dzień zaczynał z Osz i tego samego dnia także wracał. Okazało się, że kilometr przed Sary- Mogul znajduje się kopalnia węgla, tak więc na tej trasie można spotkać wiele ciężarówek, które jadą po towar i wracają tego samego dnia.

Kierowca ciężarówki

Kierowca ciężarówki

Podróż mijała bardzo sympatycznie, jako że kierowca był bardzo miły i rozmowny. Opowiadał nam o swojej rodzinie, pracy. Zawsze jak widzi autostopowiczów to chętnie ich zabiera. Czasami podwozi także rowerzystów, którzy na wymagającej drodze przez góry nie dają rady wjeżdżać na kolejne przełęcze .Był bardzo zadowolony, że mieszka w Kirgistanie i stwierdził, że nie wyobraża sobie lepszego miejsca do życia. Za swoją pracę otrzymuje średnio 800-900$ miesięcznie, co spokojnie pozwala mu utrzymać dom, żonę ,4 dzieci i 2 samochody.

Droga do Sary- Mogul prowadzi przez wysokie Góry Ałajskie, a widoki za oknem są cudne.

K18 K19 K20 K21 K22

Po przejechaniu ponad połowy drogi przejeżdża się przez przełęcz ,, Taldyk” na 3615m n.p.m. Nawet nie zdążyliśmy zapytać, a kierowca sam zaproponował, aby zatrzymać się i zrobić kilka zdjęć. Zdziwiło nas, że pomimo braku zabudowań było tam kilka dzieciaków, które sprzedawały kumys.

K23 K24 K25 K26

K27

Kumys to mleczny, musujący napój niskoalkoholowy powstający w wyniku fermentacji alkoholowej cukru mlecznego. Powstaje z mleka klaczy. W Kirgistanie piją go wszyscy i wszędzie.

Kierowca ciężarówki widząc dzieciaki zakupił dwie butelki – jedną dla siebie, a drugą dla nas. Gdy tylko to zobaczyliśmy od razu wiedzieliśmy, że czeka nas degustacja tego narodowego napoju. Nie piłem tego nigdy wcześniej, ale też zbytnio się do tego nie garnąłem. Gdy tylko ruszyliśmy kierowca od razu podał mi butelkę i ochoczo zachęcał do spróbowania, zachwalając przy tym jakie to dobre. Udało mi się wypić dwa łyki – ale naprawdę było niedobre. W zamian zaoferowaliśmy cukierki i kabanosy z Polski – sam szybko zjadłem kilka, aby zapić smak po kumysie.

Łącznie od momentu, gdy wyjechaliśmy z Osz podróż zajęła nam prawie 5 godzin. W okolicach Sary- Tash wjechaliśmy do doliny (położonej na 3000 m n.p.m.), która oddziela Góry Ałajskie od Pamiru.

Przejechaliśmy następne 30 km i w okolicach kopalni węgla przy Sary-Tash pożegnaliśmy się z naszym kierowcą.

Pomimo wysokości było bardzo ciepło. Usiedliśmy na trawie, aby coś zjeść i podziwialiśmy panoramę Pamiru.

K28 K29 K30 K31 K32 K33

Spacerowaliśmy po dolinie 2-3 godziny, a następnie wróciliśmy na drogę , aby przejechać 30 km w okolice Sary- Tash. Ruch na drodze był bardzo mały, ale dzięki kopalni co kilkanaście minut jeździły ciężarówki, które zabierają węgiel. Po załadunku wszystkie ustawiają się na głównej drodze przed punktem kontrolnym, który otwierany jest o godzinie 16, tak więc powrót stamtąd jest bajecznie łatwy, wystarczy podejść do jednej z ciężarówek i zapytać o podwiezienie. Część kierowców później zatrzymuje się jeszcze w Sary- Tash w jedynej restauracji w miejscowości, aby przed drogą zjeść obiad.

Nam udało się złapać samochód osobowy, który podwiózł nas do Sary-Tash, ale zaczęło już bardzo mocno wiać dlatego postanowiliśmy wracać do Osz. Nie chcieliśmy jechać następne 4 godziny ciężarówką, więc próbowaliśmy zatrzymywać tylko samochody osobowe i drugi, który przejeżdżał zabrał nas od razu do Osz. Kierowca był pogranicznikiem pracującym na kirgisko – tadżyckiej granicy. Wracał do domu po 2 tygodniach, ponieważ kilka godzin wcześniej urodziła mu się córka. Jechał bardzo szybko, droga była pusta, ponieważ ciężarówki nie zdążyły jeszcze wyjechać i po niecałych 2 godzinach byliśmy już w Osh.

Tam zjedliśmy kolację i zrobiliśmy zakupy, a następnego dnia rano opuściliśmy miasto i pojechaliśmy do Arslanbob.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *