Samolotem dookoła świata: Bali i Kawah Ijen – wulkan siarki (cz.4)

BALI I JAVA, INDONEZJA

31.05.14

Po spędzeniu 5 dni w dużych miastach, po 2,5 godzinnym locie dotarłem na indonezyjską wyspę Bali. Już widoki kilku wulkanów przebijających się przez chmury z samolotu (kolejny lot Air Asią) zapowiadały genialne wrażenia.

DSC_0173

Bali jest jedną z 17 tysięcy Indonezyjskich wysp, zdecydowanie najbardziej popularną. Większość ludzi, którzy nigdy nawet nie opuścili własnego kraju kiedyś słyszała o Bali i kojarzy ją z tropikalnym klimatem i cudowną przyrodą.

Na wyspie znajduje się tylko jedno lotnisko, zaraz obok najbardziej popularnego kurortu, odwiedzanego głównie przez turystów na zorganizowanych wyjazdach, który akurat poza średnią, długą piaskową plażą  niczym specjalnym się nie wyróżnia – Kuty.

Po wylądowaniu, przechodzę bardzo  wąskimi alejkami prosto do hotelu. Jest już dość późno, idę na kolację, zapoznaje z główną ulicą w Kucie i szybko zasypiam

01.06.14

Bali najciekawiej zwiedza się na skuterze. Pomimo braku międzynarodowego prawa jazdy, o którym zapomniałem przed wyjazdem bez problemów znajduję wypożyczalnie skuterów, która bardzo chętnie zgodziła się udostępnić jeden pojazd na cały mój pobyt (5 USD/ dzień).

bb6

Szybko opuszcza turystyczną Kute i zmierzam  w stronę świątyni Tanah Lot. Ruch uliczny jest dużo większy niż w Tajlandii, ale przestawienie się nie zajmuje dużo czasu. Najciekawsze doświadczenie jest przejazd przez skrzyżowania, na które wszyscy wjeżdżają w tym samym czasie i trzeba przenikać pomiędzy nadjeżdżającym z każdej strony pojazdami. Jeździ się dzięki temu dość płynnie, ale wolno. Dla mnie wielka frajda.

Świątynia Tanah Lot została zbudowana w XVI wieku na kawałku skały, który wystaje z morza. Co chwilą rozbijają się o nią wysokie fale, a dojście zalewa woda. W okolicy nie ma plaż – tylko klifowe wybrzeże. W okolicy znajduje się wiele straganów z pamiątkami. Świątynia jest bardzo popularna także wśród lokalnych mieszkańców. Na Bali obchodzonych jest kilkaset świąt w ciągu roku. Tego dnia też obchodzone było jakieś wydarzenie,więc zebrała się dość sporo grupa modlących się i składających dary Indonezyjczyków.bb2 bb1

IMG_2238 bb4 IMG_2217 IMG_2250 bb3

bb5

Przy świątyni spędzam sporo czasu, spacerując, podziwiając widoki z klifów, a także obserwując zachowania ludzi. Reszta dnia to totalny relaks na plaży w Kucie i przygotowania na główny punkt pobytu w Indonezji, czyli wulkan siarki – Kawah Ijen!

IMG_2254 IMG_2281

02.06.14

Celem dnia było dostanie się do Banyuwangi, małego miasteczka na sąsiadującej z Bali, największą wyspą kraju- Javą, 150 km od Kuty, w okolicach wulkanu siarki Ijen. Najłatwiej byłoby po prostu pojechać autobusem, ale w okolicach Kawah Ijen nie ma możliwości wypożyczenia skutera i nie mógłbym samodzielnie zorganizować wyjazdu. Konieczne byłoby wykupienie  wycieczki z przewodnikiem, a takie rozwiązanie bardzo mi się nie podobało.

Nie było więc innej opcji niż podróż skuterem. Droga jest dość męcząca, ale za to piękna, przez większość trasy prowadzi wzdłuż wybrzeża. Przeznaczam na nią prawie cały dzień. Co chwilę zatrzymuję się na polach ryżowych, nielicznych plażach, kilka razy skręcam w losowo wybraną mniejszą dróżkę, aby przejechać przez małe wioski.

IMG_2190 IMG_2308 IMG_2322 IMG_2326

Po kilku godzinach dojeżdżam do Gilimanuk, skąd co chwila odpływają promy na Javę. Tam spotyka mnie niemiła niespodzianka. Kontrolerzy i policja twierdzą, że nie mogę na skuterze opuścić wyspy, pojazd nie jest zarejestrowany na mnie i nie posiadam oryginału dowodu rejestracyjnego. Próbuje ze wszystkich sił ich przekonać, ale nie przynosi to skutku. Zły dzwonię do właściciela wypożyczalni, który stwierdził że nie będę miał problemu z dostaniem się na Javę, aczkolwiek bardzo mi ten pomysł odradzał. Zażądałem, że nie wiem w jaki sposób, ale ma przekonać mężczyzn do wpuszczenia mnie na pokład. Oddaje telefon policjantowi i po kilku minutowej rozmowie ten wyraża zgodę, abym mógł zabrać skuter na Javę.Dodaję, że robię to na własną odpowiedzialność, ponieważ w razie kontroli policji mogę mieć problemy – skuter zarejestrowany jest na Bali. Nie przejmując się tym specjalnie, zadowolony płacę za bilet i wjeżdżam na prom.

IMG_2333

Po krótkim, półgodzinnym rejsie i przejechaniu ostatnich 10 km późnym popołudniem docieram do Banyuwangi. Znajduję jakiś miejscowy, dość obskurny hotel, zostawiam skuter i idę na spacer po spokojnym miasteczku oraz na kolację. Jestem chyba jedynym obcokrajowcem, większość ludzi mocno mi się przyglądała.

Na ulicy zaczepia mnie sympatyczny mężczyzna. Zadaje pytanie skąd jestem, jakie mam plany, po czym udziela mi kilka wskazówek.Przede wszystkim dowiaduje się o  ,,blue fire”, o których wcześniej nie słyszałem – jeszcze przed wschodem Słońca, z wulkanu Ijen wydobywają się gazy, które świecą na niebiesko. Aby je zobaczyć konieczne jest dotarcie do krateru przed 5 rano, co wprowadza małe modyfikacje moich wcześniejszych planów.

03.06.14

Pobudka o 1.30. Wszędzie idealna cisza, na ulicach pustki, nie ma nikogo. Podekscytowany tym co mnie czeka szybko się ubieram w długie spodnie, bluzę i nawet lekką kurtkę. Zabieram trochę jedzenia, wodę, sprawdzam trasę i ruszam w stronę Kawah Ijen! Większość rzeczy zostawiam w pokoju, mam zamiar wrócić przed południem.

Do początkowego punktu trasy na wulkan, osady Paltuding jest 35 km. Położona jest na wysokości około 2000 m.n.p.m. Droga wiedzie najpierw przez kilka mniejszych miejscowości, a następnie serpentynami, przez góry i dżunglę. Nie ma żadnego oświetlenia, przed oczami mam tylko wąską, asfaltową drogę. Słychać odgłosy zwierząt i ptaków. Przez cała trasę nie dostrzegam żadnych ludzi czy samochodów.

Chwilę przed 3 nad ranem dojeżdżam na miejsce. Pobierana jest drobna opłata za parking i wejście na 3 – kilometrową ścieżkę prowadząca do krateru. Wyjmuję małą latarkę i podążam za górnikami, którzy niosąc wielkie kosze zaczynają właśnie swój bardzo ciężki dzień pracy.

IMG_2335

Trasa nie jest zbyt wymagająca, ani szczególnie męcząca dla osoby ze średnią kondycją. Po godzinie i 15 minutach jestem już na kalderze (2369m.n.p.m.).

Nadal panuje ciemność, nie widać tego co dzieje się w kraterze. Część turystów czeka na wschód Słońca, a reszta pomimo tabliczki zakazującej schodzenia w głąb krateru podąża na dół wraz z górnikami – kolejne 20 minut marszu,tym razem już po dość stromej trasie.

Na dnie krateru uderzają mnie opary siarki i szczypią w oczy. Dostrzegam niebieskie płomienie. Jest to wydobywający się z otworów, zapalony gaz siarkowy. Jeden z górników wskazuje, aby za nim iść i prowadzi mnie do  miejsca, gdzie płomienie są jeszcze wyższe.

i5

Na moich zdjęciach może tego dobrze nie widać, ale płomienie robią bardzo efektowne wrażenie.

i3

Wydobywające się gazy najpierw ulegają kondensacji, a następnie krystalizacji. Górnicy za pomocą kilofów rozbiją duże płaty czystej siarki na mniejsze, a następnie ładują do przyniesionych koszy. Tak załadowany towar na swoich barkach wynoszą najpierw na szczyt kaldery, pokonując strome podejście, by kontynuować drogę w dół do punktu skupu.

i1 i2 i4

Gdy zaczyna się rozjaśniać, niebieski ogień przestaje być widoczny. Postanawiam wrócić na górę, aby zobaczyć wschód słońca. Idę wzdłuż kaldery w przeciwnym kierunku, z którego przyszedłem. Po jednej stronie widzę wschodzące nad morzem słońce, a po drugiej największy na świecie zbiornik kwasu powstały w kraterze wulkanu Ijen. Jego pH jest bliskie zeru, wpadnięcie do niego oznacza śmierć na miejscu. Siadam na jednej ze skał i obserwując jezioro, które powoli wyłania się z cienia jem śniadanie.

i6 IMG_2466 IMG_2480 IMG_2526 IMG_2552

Następnie postanawiam zejść z powrotem na dół krateru, aby przyjrzeć się dokładniej pracy górników.

IMG_2563

punkt widokowy dla turystów

IMG_2553

Co chwila mijają mnie mężczyźni powoli wdrapujący się z wielkimi koszami na górę. Za każdym razem schodzę ze ścieżki, aby nie przeszkadzać. Na dole grupa mężczyzn zajmuje się kruszeniem bloków siarki. Częstuje ich wcześniej zakupionymi specjalnie dla nich papierosami, które przynoszą im ulgę w panującym dookoła dymie. Młody chłopak pokazuje mi jak siarka jeszcze w ciekłym stanie krystalizuje się podczas wlewania jej do zimnej wody.

IMG_2580 IMG_2581 IMG_2589

IMG_2609IMG_2623 IMG_2625 IMG_2626

Kierunek wiatru często się zmienia, przez to czasami znajduję się w chmurze dymu i chowam za skałami, aby zbytnio go nie wdychać, a czasami dym kieruje się w przeciwnym kierunku na skały i oddychanie jest znacznie łatwiejsze.

i14 i15 IMG_2599

W kraterze nie ma żadnych maszyn, które ułatwiałyby pracę górnikom. Wszystko muszą wykonywać przy pomocy siły własnych rąk. Większość z nich nie posiada masek ochronnych, zasłaniają jedynie usta ręcznikami lub ubraniami. Najsmutniejsze jest, że średnia długość ich życia to tylko 40-50 lat, a często nawet krócej. Zarabiają więcej niż przeciętny mieszkaniec Indonezji i dlatego wielu z nich decyduje się na pracy w kopalni, ale jest to i tak tylko około 15 dolarów dziennie – zależnie od wagi wyniesionej siarki z krateru. Najsilniejsi są w stania zabrać nawet do 100 kg jednorazowo i wykonać 2-3, 6-kilometrowe rundy.

IMG_2650

Takimi ceramicznymi rurami odprowadzany jest wulkaniczny, siarkowy gaz, który po schłodzenia zmienia się w ciecz, a następnie tężeje i przybiera postać niemal czystej siarki

IMG_2644 i11i12 IMG_2680

IMG_2612

największe na świecie zbiornik kwasu

IMG_2662 i10

Po godzinie 9 postanawiam opuścić wulkan i wrócić do punktu startowego. Mijam wielu dźwigających na barkach siarkę mężczyzn, także pełne pozostawione bambusowe kosze, które górnicy zniosą później.

IMG_2684 IMG_2694 IMG_2698 IMG_2700

Trafiam do miejsca, gdzie wszystko jest ważone, a górnicy dostają oficjalne potwierdzenie jaka należy im się zapłata. Następnie kontynuują marsz i wysypują towar na ciężarówki.

IMG_2702

Na końcu trasy spotykam ponownie tego samego chłopaka, który pokazywał mi jak kondensuje się siarka. Jako górnik pracuje dopiero od kilku tygodni, ze smutkiem przyznaje, że nie jest silny jak jego koledzy i jest w stanie przenieść tylko około 50 kg, nie więcej i tylko raz dziennie, ale wierzy, że w przyszłości to się zmieni. Zapraszam go na obiad do małej stołówki, a następnie znajduje swój skuter i zaczynam zjeżdżać w stronę wybrzeża.

IMG_2714

ponowne ważenie przed wysypaniem towaru na ciężarówkę

ponowne ważenie przed wysypaniem towaru na ciężarówkę

IMG_2718

Po chwili zatrzymuje mnie łapiący stopa górnik, zabieram go  i razem jedziemy w dół. Nigdy nie podróżowałem z nikim na tylnym siedzeniu, a do tego krętymi serpentynami przez dżunglę, więc 2 czy 3 razy o mało nie wypadamy z drogi, ale szczęśliwie dojeżdżamy bez żadnego upadku.

Wracając do hotelu zatrzymuje się jeszcze na plantacjach kawy, a po powrocie pakuję wszystkie rzeczy i jadę na prom powrotny na Bali. Na szczęście nikt nie sprawdza dokumentów i nie robi problemów.

IMG_2729 IMG_2731

Pomimo lekkiego zmęczenia postanawiam nie tracić czasu i wyruszam  w okolicę wulkanu Gunung Batur, aby następnego dnia rano wejść na jego szczyt. Od Kawah Ijen do małej wioski u podnóża wulkanu pokonuje 200 km i po małych problemach ze znalezieniem noclegu, padam jak zabity.

04.06.14

Kolejny wulkan – Gunung Batur, którego najwyższy punkt to 1717 m.n.p.m. O 7 rano z hotelu dojeżdzam na parking na początku szlaku i… zaliczam, piękną,  efektowną wywrotkę. Skręciłem dość gwałtownie, nie zwróciłem uwagi, że podłożem były małe kamyczki i pomimo bardzo małej prędkości leżałem na ziemi z poobdzieraną nogą i ręką. Najgorszy jest jednak rozbity ekran w telefonie, który miałem w lewej kieszeni .Na parking przebywa  ze 100 osób, więc wzbudzam spore zainteresowanie. Podchodzą do mnie przewodnicy, pytają czy wszystko w porządku i przemywają mi obdarcia.

Większość turystów wchodzi na Batur wcześnie rano, aby zdążyć na wschód Słońca. Trasa nie jest zbyt długa i  zajmuje około 1,5 godziny. Gdy zaczynam swój trekking większość ludzi już schodzi,  a widoczność uległa pogorszeniu. U podnóża Batur znajduje się jezioro, a także czarne pola zastygłej lawy – pozostałości po erupcjach.

IMG_2745

IMG_2777IMG_2732

IMG_2751 IMG_2760

Niestety nie udaje mi się wejść na szczyt, w pewnym momencie zaczynają gonić mnie 2 psy. Udaje się uciec, ale nie za bardzo mam pomysł jak je obejść (prawdopodobnie byłem też na jakiejś bocznej ścieżce) wiec rezygnuje i jadędo Ubud. Miasteczko jest miejscowym centrum kultury i sztuki. Mieszkańcy zajmują się wykonywaniem rękodzieł, głównie z drewna i sprzedawaniem ich turystom. W Ubud spędziłem popołudnie, głównie… szukając nowego telefonu i odpoczywając.

IMG_2795

 

05.06.14

 Ostatni już dzien na Bali, ale za to bardzo intensywny. Kontynuuje objazd wyspy na skuterze. Odwiedzam wioskę słynącą z najpieknieyszych tarasów ryżowych na całej wyspie – Jatiluwih (opłata wjazdowa około 6 zł).

IMG_2955

bb11

Cała wioska otoczona jest pagórkami, w oddali widać kilka wulkanów. Na wielu polach spotkać można pracujących rolników. Na części z nich właśnie odbywały się zbiory ryżu. Zostawiam skuter i przez kilka godzin spaceruje po okolicy. Nie wiedziałem, że dojrzały już ryż wygląda prawie tak samo jak zboże na polskich polach w lecie.

 

bb12 IMG_2861 IMG_2878 IMG_2897 IMG_2907 IMG_2912 IMG_2914 IMG_2921 IMG_2924 IMG_2928 IMG_2934

W Jatiluwih jem obiad wyjeżdżam tronę Kuty, gdzie mam zwrócić skuter, a wieczorem czeka mnie kolejny lot.

IMG_2943 IMG_2945

W okolicy Ubud zatrzymuje mnie policja. Sprawdzają wszystkich obcokrajowców, a dokładniej to czy posiadają międzynarodowe prawo jazdy. Niestety przed wyjazdem o tym zapomniałem i za brak dokumentu, po pokazaniu taryfikatora, funkcjonariusze chcą, abym zapłacić 100 USD. Zaczynają się negocjacje, przekonywanie, że jestem tylko studentem podróżującym budżetowo z plecakiem. Udaję się ich namówić i redukują mandat do 10 USD. Wypisują jakiś papierek i dodają, że … jeśli policja zatrzyma mnie jeszcze raz to wystarczy, że pokaże to potwierdzenie i będę mógł kontynuować jazdę!

bb10

Następnie kręcę się po bocznych drogach, przejeżdzam przez kilka wiosek, oddaje skuter i na piechotę dochodzę na lotnisko, skąd lecę kolejną niskobudżetową linią lotniczą, tym razem Jet Starem do Darwin w północnej Australii.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Hosting Deutschland napisał(a):

    Tradycyjnie najpierw zapraszam na seans naszego filmu o gornikach siarki z wulkanu Ijen. Wykonuja oni jeden z najgrozniejszych zawodow swiata i sa jedna z atrakcji Kawah Ijen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *