Samolotem dookoła świata – południowa Tajlandia (cz.2)

PHUKET

Gdy wylądowaliśmy na Phuket było już  późno w nocy. Planowaliśmy spać na plaży niedaleko lotniska, ale gdy już tam doszliśmy rozpętała się nawałnica i nasze plany legły w gruzach. Nie mieliśmy za bardzo gdzie się schować, więc ostatecznie postanowiliśmy spędzić noc w pobliskim hotelu.

IMG_1327 IMG_1331

Rano wyszliśmy na plażę, obserwowaliśmy przez chwilę lądujące od strony morza i startujące samoloty. Następnie pojechaliśmy do najbardziej znanego kurortu na wyspie – Patong, głównie dlatego, że dzięki promocji aplikacji hotel quickly udało nam się zarezerwować 2 noclegi po 1 USD. (obecnie aplikacja ciągle działa, dostępny jest kod obniżający rezerwację o 15 USD, ale wprowadzono kwotę minimalnej rezerwacji na 15 USD)

Patong jest wybierany przede wszystkim przez turystów na zorganizowanych wycieczkach, posiada jedną z najlepiej rozwiniętych baz noclegowo-rozrywkowych w całym kraju. Główna atrakcja to długa, szeroka, piaszczysta plaża z licznymi usługami typu wycieczki na pobliskie wyspy, snorkeling, sporty ekstremalne, a także główna ulica w mieście, która wieczorami przekształca się w wielkie imprezowanie z koncertami na żywo, barami, nocnymi klubami. Najbardziej znane jest chyba ze względu na sex turystykę. Jedno z trzech głównych, obok Pattayi i Patpong, miejsc w całym kraju.

IMG_1477

plaża w Patong

IMG_1489 IMG_1491

Jako, że za długim plażowaniem za bardzo nie przepadam to szybko wypożyczyliśmy skutery i postanowiliśmy pozwiedzać trochę wyspę.
Dotarliśmy do pięknego punktu widokowego na całe wybrzeże i ogólnie kręciliśmy się, w sumie bez konkretnego celu, oglądając kolejne miejscowości i plaże.

IMG_1487IMG_1488DSC_0146IMG_1523

IMG_1498

Raz chciałem podjechać tylko kilkaset metrów do najbliższego sklepu  i nie założyłem kasku. Miałem pecha, trafiając na kontrolę policji, która zatrzymywała turystów i wlepiała im mandaty, ale najpierw należało zaczekać w półgodzinnej kolejce wraz z innymi ludźmi z różnych stron świata. Zabawnym widokiem była dwójka Australijczyków robiąca sobie jaja i narzekająca na dwóch policjantów wypisujących mandaty, którzy mieli do tego nawet specjalnie przygotowane biuro! Niestety nie było wyboru i trzeba było uregulować należność, udało mi się tylko wynegocjować zapłacenie 300 (30zł) baht zamiast 500(50zł) – bo po prostu więcej ze sobą nie miałem.

DSC_0147 DSC_0149

Idąc wieczorami główną ulicą w Patong co chwilę zaczepiają nas kobiety i transwestyci, oferujący swoje towarzystwo… albo zapraszający do klubów, dla których pracują. Dużo słyszałem o sex turystyce przed wyjazdem do Tajlandii, ale nigdy nie sądziłem, że skala tego jest tak ogromna i na początku naprawdę ciężko to ogarnąć i zrozumieć. Najbardziej szokuje w tym miejscu widok całych rodzin z małymi dziećmi spacerującymi pomiędzy klubami i całym tym bałaganem, a także starych mężczyzn, głównie z Europy bądź Stanów, prowadzających się z ,,wynajętymi’’ za pieniądze młodymi Tajkami.

IMG_1528 IMG_1530

IMG_1547IMG_1558IMG_1531 IMG_1540 20140222_170642 20140222_170845

Kolejnym punktem podróży było Koh Phi Phi Don, mała, piękna wyspa, ale również bardzo skomercjalizowana i popularna, tym razem głównie wśród młodych ludzi, na którą popłynęliśmy promem. Jeśli chodzi o widoki zdecydowanie numer jeden z całego pobytu w Tajlandii.

Koh Phi Phi Don jest tak mała, że przemieszcza się po niej tylko na piechotę. Na wyspie zostaliśmy 2 dni, głównie spędzając czas na plaży i spacerując po kilku wzgórzach, z których można było podziwiać takie oto widoki:

20140224_082734 20140224_082806 20140224_084451

IMG_170320140224_102722 IMG_1643 IMG_1655 IMG_1690IMG_1721

Wieczorem, tak jak na Phuket, tętni życie towarzyskie. Odbywa się wiele pokazów z ogniem, wszędzie słychać głośną muzykę, a cała zabawa jest na plaży.

IMG_1586 IMG_1587

p5

Z wyspy promem wróciliśmy na część kontynentalną, a dokładniej do miasteczka Ao Nang, kolejny popularny kurort z piękną plażą.

IMG_1567 IMG_1573

k6

plaża w Ao Nang i zachód słońca

IMG_1753 IMG_1753 20140226_095019 k8 k7

Największą atrakcją jest za to odseparowany przez wapienne góry półwysep Railay, na który można dostać się tylko łódką. Raj dla osób uprawiających wspinaczkę skałkową.

IMG_1900

plaża Ton Sai na półwyspie Railay

IMG_1885 IMG_1894 IMG_1911 IMG_1912 IMG_1921 IMG_1928 IMG_1942

Dla Wojtka  Ao Nang to  ostatni punkt pobytu w Tajlandii, więc po jednym dniu plażowania, samolotem z Krabi wrócił do Bangkoku i stamtąd do Polski.

Już sam  wypożyczonym skuterem pojechałem do znajdującej się na szczycie góry Świątyni Jaskini Tygrysa, na którą, aby wejść trzeba pokonać 1237 schodów. Duży wysiłek, biorąc pod uwagę panujący ponad 35 stopniowy upał. Widoki za to wynagradzają trud.

IMG_1786 IMG_1805 IMG_1810 IMG_1813 k4 IMG_1821 IMG_1824 IMG_1825 IMG_1832

Kolejne dni upłynęły na plażowaniu, odpoczywaniu, kąpielach i ponownym odwiedzeniu półwyspu Railway.

Wprowadzono też w tym czasie stan wojenny po zamachu stanu w Bangkoku, większość lokali zamykana była o 22, nawet 7/11.

Z Krabi samolotem poleciałem prosto do Kuala Lumpur – stolicy Malezji, gdzie po typowym odpoczynku w Tajlandii zaczęła się całkowicie inna część mojej podróży.

Tajlandia, pomimo wielu niesamowitych widoków, raczej mnie nie zachwyciła. W dużej mierze był to mój błąd, wybrałem same najbardziej turystyczne miejsca, pełne turystów i całej tego typu otoczki. Ludzie natomiast, o których słyszałem bardzo dobre opinie, zostawili w mojej pamięci tylko obraz jak wciskają mi następne pamiątki, próbują namówić na jakąś wycieczkę albo oferują usługi towarzyskie. Na plus na pewno oceniam jedzenie i wiele pięknych widoków. Mimo wszystko do Tajlandii jeszcze kiedyś wrócę, aby odwiedzić rejony dużo mniej turystyczne, zobaczyć prawdziwą kulturę i poznać ludzi, którzy na co dzień nie mają do czynienia z turystami i nie jest to ich źródło dochodu.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *