Ostatnie dni w Omanie i powrót do Polski (Iza)

21.10.2014 Wadi Tiwi, Wadi Szab, Sink Hole.
Z samego rana udaliśmy się w drogę powrotną w kierunku Maskatu.
W planach mieliśmy zwiedzanie Wadi Tiwi i Wadi Szab- czyli dwóch najbardziej znanych wąwozów w Omanie. Z  perspektywy czasu, przeglądając zdjęcia na Internecie, stwierdziliśmy, że Wadi Tiwi nie udało nam się do końca zobaczyć. Były tam za to łazienki, które znowu posłużyły nam jako prysznic 😉

W Wadi Szab zapłaciliśmy po 1 OMR za przepłynięcie łódką na drugą stronę rzeki. Śmiało można też przejść przez nią na piechotę- wody jest po kolana. Wadi Szab jest najpiękniejszym wąwozem w Omanie- ozdobiony jest bujną roślinnością, oczkami wodnymi i wodospadami. Udaliśmy się na spacer po tym pięknym miejscu. Tu również można spotkać Europejczyków, a także sporo kóz, które chętnie podchodziły do ludzi z nadzieją, że dostaną coś do jedzenia;) Należy pamiętać o zabraniu ze sobą czapek i dużo wody, bo przejście przez wadi zajmuje sporo czasu, a prawie nigdzie nie ma cienia- jest bardzo gorąco. Mniej więcej w połowie drogi znajduje się oczko wodne, do której można wskoczyć, aby popływać i ochłodzić się. Warto zabrać ze sobą strój kąpielowy i jakiś ręcznik.

Wadi Tiwi:
Ż1 Ż2 Ż3 Ż4

Wadi Szab:
Ż6 Ż7 Ż8 Ż9 Ż10 Ż11 Ż12 Ż13 Ż14 Ż15 Ż16 Ż17

Później pojechaliśmy zobaczyć Bimmah Sink Hole- jest to miejsce oddalone od Wadi Shab jakieś 15 minut i łatwo do niego trafić. Woda jest czyta, pływają w niej rybki, zaś ludzie nurkują. Sink Hole znajduje się w parku, w którym można usiąść i odpocząć przy pięknych widokach.
Sink1 Sink3

Sink2

 

Sin4

Po dniu pełnym spacerowania wróciliśmy do Yiti. Jest to miejsce idealne na odpoczynek- spokój, cisza, słońce i ciepła woda- czego chcieć więcej?:) Spędziliśmy tam czas do wieczora, po czym udaliśmy się do Lulu na mycie i zakupy.

Po powrocie do samochodu okazało się, że nie chce on zapalić. Było już ciemno, więc myśleliśmy, że nie uda nam się dzisiaj już z tym nic zrobić. Mieliśmy jednak szczęście- napisaliśmy sms-a do pana z wypożyczalni, który odpisał, że za pół godziny do nas przyjedzie;) Odpalił nasz samochód za pomocą kabli i nas opuścił. My wróciliśmy na Yiti, gdzie mieliśmy znowu spać. Niedaleko nas rozbiła się duża grupa mężczyzn- wydaje mi się, że mieli oni jakieś zgrupowanie wojskowe- przynajmniej byli tak ubrani.

Zmęczeni po całym dniu chodzenia i niezbyt wygodnie spędzonej ostatniej nocy szybko zasnęliśmy.

zachód

22- 23.10.2014 Rejs po oceanie i pożegnanie z Omanem
Niestety był to już nasz ostatni dzień w Omanie.
Gdy byliśmy już gotowi do odjazdu okazało się, że nasz samochód się zakopał. Nie udało nam się go wypchać. Z pomocą przyszli nas sąsiedzi- wojskowi. Przyjechali jakimś kamazem i nas wyciągnęli. Śmiać nam się chciało, bo okazało się potem, że oni się zakopali. Po pewnym czasie też sobie poradzili.
Odkopanie

Ruszyliśmy w stronę Mariny Bander Al Rowdha . Za dwugodzinny rejs po oceanie zapłaciliśmy 15 OMR. Trochę sporo, jednak był to fajnie spędzony czas. Mieliśmy pecha, gdyż tego dnia prawie nie było delfinów- były za to ogromne wieloryby.
rejs1 rejs2 rejs3 rejs4 rejs5 rejs6 rejs7 rejs8 rejs9 rejs10

Popołudnie spędziliśmy opalając się na jednej z plaż w Maskacie. W pewnym momencie podjechali do nas dwaj policjanci. Myśleliśmy, że zwrócą nam uwagę o ubranie się stosownie, zapytali nas tylko jednak o nasz samochód i poprosili o jego przestawienie życząc nam miłego dnia.

Plaża 1 (1) Plaża 2

Pojechaliśmy do dzielnicy Ruwi, gdzie wynajęliśmy hotel na jedną noc (35 OMR za pokój trzyosobowy, który spokojnie pomieścił 4 osoby). Zależało nam, by znajdował się przy samym dworcu, gdyż o 5.30 musieliśmy już na nim być- o 6 odjeżdżał nasz autobus do Dubaju.

Wieczorem udaliśmy się jeszcze na spacer po Corniche. Tam też mieliśmy oddać samochód. Odwiedziliśmy suk, gdzie ja z Dominikiem kupiliśmy sobie omańskie stroje 🙂 Za swój zapłaciłam 9 OMR (cena początkowa była oczywiście wyższa).

strój 1 strój 2

Oddaliśmy samochód (oczywiście tu też musieliśmy zapłacić za dodatkowe kilometry- ponownie 50 Baizas/km) i zaczęliśmy szukać taksówki, która zawiezie nas do hotelu. Pytając paru kierowców o cenę przejazdu (było to 6 km) odpowiadali, że chcą 10 OMR i nie wydawali się nami szczególnie zainteresowani. Było to stanowczo za dużo, dlatego szukaliśmy dalej. Udało nam się znaleźć młodego chłopaka, który zgodził się zawieźć nas za 3 OMR.
Powiedzieliśmy gdzie chcemy jechać, jednak nie miał on w ogóle pojęcia gdzie to jest. Tłumaczyliśmy mu, że na dworzec w Ruwi, że jest tam hotel itd. – odpowiedział, że już wie gdzie to jest. Na następnym z rond dalej nie wiedział gdzie ma jechać- zaczął kręcić się w kółko. Siedzący z przodu Dominiki zaczął mu pokazywać na telefonie trasę do hotelu i dopiero wtedy taksówkarz załapał gdzie ma nas zawieźć.

Jego zachowanie było dość specyficzne- prawie przez całą drogę oglądał na telefonie jakieś gołe kobiety, co chwilę spoglądając na drogę i na nas, głównie dziewczyny siedzące z tyłu. Gdy to zobaczyliśmy staraliśmy się opanować śmiech- zauważył jednak, że widzimy co robi (trudno było tego nie zauważyć skoro jego telefon był wielkości tabletu). Pytał się dlaczego mu zaglądamy do telefonu 😀
Dość dobrze rozmawiał po angielsku- pytał nas skąd jesteśmy, ile mamy lat itd. Był bardzo wesoły.
Udało nam się dojechać pod hotel- podziękowaliśmy za podwiezienie i poszliśmy się pakować.

Następnego dnia punktualnie o 6 rano wyruszyliśmy do Dubaju. Nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami od razu ciepło się ubraliśmy. Mieliśmy rację- w autobusie znowu było zimno. Po drodze znowu były ok. 3 przystanki przed przekroczeniem granicy i byliśmy już w Dubaju.
Zjedliśmy obiad i mimo, że mieliśmy jeszcze parę godzin do odlotu, pojechaliśmy na lotnisko- nie chciało nam się chodzić z bagażami.

Samolot wystartował punktualnie i po paru godzinach byliśmy już w Bukareszcie. Spędziliśmy tam prawie dwa dni. Było bardzo zimno (około 3-4 stopni), szczególnie gdy przyjechało się tam z tak ciepłego miejsca jakim jest Oman (cały czas ponad 30 stopni).
25.10. o godzinie 18.40 mieliśmy samolot do Malmo (lądowanie o 20.10), a następnie z Malmo do Gdańska o 21.55. I tu znowu zaczął się nasz pech dotyczący powrotu do domu. Gdy byliśmy już na lotnisku w Bukareszcie zaczął padać śnieg- nasz samolot był opóźniony. Początkowo jedynie o jakieś 15 min, jednak gdy byliśmy już na pokładzie okazało się, że samolot ma problemy techniczne i opóźnienie znacznie wzrosło. Przeczuwaliśmy już, że możemy nie zdążyć na samolot do Gdańska. Tak też się stało- gdy wylądowaliśmy w Malmo, zobaczyliśmy tylko przez szybę jak rusza nasz następny samolot 

Musieliśmy szybko ogarnąć plan awaryjny. Na szczęście na lotnisku było bezpłatne wi-fi, było można też na nim nocować. Sprawdziliśmy najbliższe loty- były jednak zdecydowanie za drogie. Wstaliśmy o godzinie 4 i wyruszyliśmy w stronę Trelleborga skąd odpływały promy do Świnoujścia. Doszliśmy do głównej drogi i zaczęliśmy łapać stopa. Nie przynosiło to efektu- udało nam się jedynie złapać policję, która powiedziała nam, że nie możemy tutaj być oraz jeden samochód, w którym było już czterech pasażerów.
Przeszliśmy parę kilometrów do drogi prowadzącej już bezpośrednio do Trelleborga. Było już coraz później – obawialiśmy się, że nie uda nam się zdążyć. Po pewnym czasie zatrzymał się pan, który podwiózł nas wszystkich na prom. Dotarliśmy na miejsce pół godziny przed odpłynięciem (prom był o 8). Byliśmy mu ogromnie wdzięczni. Kupiliśmy bilety (cena biletu to ok. 70 zł) i po 6 godzinnym rejsie byliśmy już w Polsce.

Wyjazd z Omanu.

Wyjazd z Omanu.

bye2

Bye3

Widok z okna samolotu w Bukareszcie.

bye4

Widok z promu.

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *