Okolice Salala: Dhalkut, Marneef Cave i Al Balid (Iza)

17.10.2014 Wyjazd na samo południe Omanu- Dhalkut.

Rano spakowaliśmy rzeczy i wymeldowaliśmy się z hotelu. Pojechaliśmy w kierunku granicy z Jemenem, a dokładniej do Dhalkut (150 km od Salala). Po drodze zatrzymywaliśmy się w miejscach, które wydawały nam się ciekawe. Cała trasa była malownicza, dlatego następowało to dość często. 2 razy zatrzymała nas straż graniczna w celu sprawdzenia paszportów. Młodzi strażnicy byli bardzo sympatyczni.

Zatrzymaliśmy się przy Al- Mughsayl Beach:
L1 L2 L3 L4 L5

Oraz przy Marneef Cave- popularnym miejscu odpoczynku Omańczyków. Jako, że był piątek (dla nich to dzień, jak dla nas niedziela), było ich tam sporo. Miejsce to słynie z gejzerów oraz pięknych widoków.

Ł1 Ł2 Ł3 Ł4

Widok na Al- Mughsay Bay Becha:
M1 M2 M3 M4 M5

W drodze do Dhalkut:
N1 N2 N3 N6 N7 N8 N9 N10 N11 N12 N13 N14 N15

Dość szybko dotarliśmy do Dhalkut. Było strasznie gorąco. Gdy chodziliśmy po plaży, piasek parzył nas po nogach. Świeciło tak mocne słońce, aż niestety moje zdjęcia z tego miejsca prześwietliły się. Główną atrakcją Dhalkut jest wrak helikoptera leżący na plaży. Można również spotkać wielbłądy na plaży, a w samej miejscowości mnóstwo kóz.

Charakterystyczne dla tego miejsca są piękne wysokie klify oraz zieleń pokrywająca krajobraz.

O1 O2 O3 O4

 

O5

Wrak helikoptera na plaży (zdjęcie z Internetu).

 

Mieliśmy zostać na noc w okolicach Dhalkut, jednak nie udało nam się znaleźć żadnego zjazdu na plażę. Wydawało się też z góry, że są one skaliste- tak więc nie nadawałyby się na nocleg. Postanowiliśmy wrócić do Salala. Czekała nas noc pod gołym niebem, w zakupionych wcześniej w Lulu śpiworach.

W Salala udaliśmy się na plażę- było tam bardzo dużo młodych chłopaków jeżdżących terenówkami po wybrzeżu oraz całych rodzin spędzających tam popołudnie. Co chwilę któryś z samochodów się zakopywał- za chwilę jednak nadjeżdżał ktoś inny z pomocą.
P1 P2 P3 P4
Spanie na plaży okazało się całkiem przyjemne. Wraz z Kaśką zasnęłyśmy chwilę po 19, a obudziłyśmy się dopiero gdy wzeszło słońce (około 6). Dominik z Marcinem śmiali się, że zasnęłyśmy jak dzieci J Noce w Omanie są bardzo ciepłe. Tak naprawdę pod śpiworem było aż za gorąco.

18.10.2014 Al Balid.
Na ten dzień nie mieliśmy większych planów, dlatego nie spieszyliśmy się z odjazdem z plaży. Spędzaliśmy czas na kąpaniu się i opalaniu.

Pojechaliśmy do Lulu na zakupy i obiad, a przede wszystkim po nasze zbawienie- prysznic 😀
Zjedliśmy obiad i oczywiście kupiliśmy, już po raz kolejny, ogromną ilość słodyczy i różnych ciastek- które trzeba przyznać były przepyszne 😉

W Lulu podszedł do nas starszy mężczyzna. Był bardzo ciekawy skąd jesteśmy i jak nam się podoba w Omanie. Zaczął nas wszystkich przytulać- widać było, że ucieszył się ze spotkania obcokrajowców.

Pojechaliśmy również do jednego z najważniejszych wykopalisk archeologicznych ostatnich dekad- historyczny port handlowy Al Balid i znajdującego się przy nim Muzeum Krainy Kadzidła. Po raz pierwszy zobaczyliśmy autobus z turystami. Mało tego- były aż dwa. Znajdował się tam również sklep z pamiątkami, więc kupiliśmy flagę i magnez, bez których nie mogłyśmy wrócić do domu.

Wykopaliska archeologiczna Al Balid:

R2 R3 R4 R5

Do godziny 17 mieliśmy oddać samochód- co też uczyniliśmy. Musieliśmy uiścić dopłatę za przekroczony limit kilometrów na dobę (wynosi on 200km)- za każdy dodatkowy kilometr 50 Baizas. Na szczęście paliwo w Omanie jest bardzo tanie (ok. 1 zł!)- tak więc podróżowanie samochodem jak najbardziej się opłaca.

O godzinie 18 mieliśmy autobus powrotny do Maskatu. Ku naszemu zdziwieniu (wcześniej się to nie zdarzyło) podszedł do nas kierowca i poprosił o odpowiedniejsze ubranie- o zasłonięcie ramion i kolan zarówno przez chłopaków, jak i dziewczyny. Był przy tym bardzo uprzejmy i widać było, że niezręcznie jest mu nas o to prosić- kilkakrotnie przepraszał nas za swoją prośbę, mówiąc że jedna z podróżujących kobiet zwróciła na to uwagę. Wyszło nam to jednak na dobre, gdyż w autobusie znowu było bardzo zimno (znowu 16 stopni). Na szczęście mieliśmy już kupione śpiwory, więc mogliśmy się nimi okryć 😉

I tak przed 5 rano znaleźliśmy się z powrotem z Maskacie.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *