Niesamowite jezioro Song – Kul

Jezioro Song- Kul jest drugim, po Issyk-Kul, największym jeziorem w Kirgistanie. Położone jest na płaskowyżu, tafla wody znajduje się na wysokości 3016 m n.p.m. W promieniu 50 kilometrów nie ma żadnych miejscowości. Otoczone jest górami Songkol i Mołdo. Wokół jeziora nie ma ani jednego drzewa, ani stałych budynków. W okresie od połowy maja do połowy września nad jezioro przybywa wielu Kirgizów, rozstawiają swoje jurty (tradycyjne namioty) i przez 4 miesiące wypasają zwierzęta, których liczbę szacuje się na 400 tysięcy. Gdy kończy się sezon wszyscy wracają do swoich miejscowości.
Po dotarciu na miejsce weszliśmy na jedno ze wzgórz, aby lepiej widzieć panoramę całego jeziora, które ma 29 kilometrów długości i 18 km szerokości. Widoki są naprawdę niesamowite – ogromna przestrzeń i stada zwierząt.

K79

K80

K80a

K81

K82

K83

K83a K84
Gdy byliśmy na szczycie zaczął padać deszcz, więc w biegu szybko wróciliśmy do samochodu. Przed znalezieniem jurty, w której się zatrzymamy postanowiliśmy przejechać na drugi brzeg jeziora, aby następnego dnia być już blisko wyjazdu w stronę miasta Koczkor.
Do wyboru mieliśmy dwie trasy – wybraliśmy północną – jak się później okazało dużo gorszą. Przejechać było trzeba kilka strumyków i wzniesień. Zajęło nam to oczywiście następne kilka godzin, a w trakcie tej przejażdżki straciliśmy najpierw rurę wydechową, a później katalizator – dźwięki wydawane przez samochód przypominały te z formuły 1 :).
K85 K86 K87 K88 K88b K89 K90
W trakcie jednego z postojów podeszła do nas grupa Kirgizów- nie mogła uwierzyć i powstrzymać śmiechu, gdy zobaczyła nasz samochód. Jeden z mężczyzn powiedział, że jak dojedziemy do Koczkor to będzie cud. Zaoferował odkupienie auta za kilkaset dolarów – powiedział, że żadnych dokumentów nie potrzebuje i wyrobi je sobie sam. Erwin planował jednak jeszcze podróż do Kazachstanu i dopiero tam sprzedaż samochodu, więc odmówił i ruszyliśmy dalej.
Po przejechaniu na przeciwległy brzeg zaczęliśmy szukać jurty, w której się zatrzymamy. Interesowały nas takie, w których miejscowi zajmują się przede wszystkim wypasem bydła, a nie działalnością turystyczną, więc podjechaliśmy do miejsca, gdzie było ich najmniej, co było strzałem w dziesiątkę – byliśmy jedynymi turystami, a cała jurta była tylko dla nas. Ponadto rodzinę gospodarzy odwiedzało kilku znajomych – emerytowanych policjantów, którzy zaprosili nas na gościnę. Namawiali również do kąpieli w jeziorze, ale dla nas było zdecydowanie za zimno.

K90a
Cały wieczór spędziliśmy rozmawiając z Kirgizami. Z okazji naszego przyjazdu postanowili zabić jednego barana i przygotować beszbarmak- tradycyjne danie składające się z makaronu, dużej ilości mięsa, ugotowane razem w jednym wielkim garnku. Serwowane jest wraz z łbem zwierzęcia, z którego jest przyrządzone. Pomimo, że byliśmy już po kolacji, nie wypadało nam odmówić, więc jedliśmy dalej. Na zdjęciu nie wygląda to zbyt apetycznie, ale było naprawdę dobre.

K92 K93

Po zjedzeniu kolacji jeden z Kirgizów znalazł jakąś domowej roboty flaszkę, więc wypiliśmy kilka toastów za nową znajomość itd:) Panowie policjanci opowiedzieli nam o swoim pomyśle otworzenia agencji turystycznej oraz organizowania wycieczek dla mundurowych z innych krajów – tych bogatszych oczywiście. Zaoferowali nam założenie spółki 😀 Niestety nie byliśmy zainteresowani – jednak jeśli ktoś jest, chętnie podam namiary.
K94 K95 K96
Na koniec, przed spaniem wszyscy razem udaliśmy się na spacer w kierunku jeziora. Ustaliliśmy podczas niego, iż rano Kirgizi będą nas uczyć jeździć konno – nikt z nas wcześniej tego nie robił.
Najedzeni poszliśmy do naszej komfortowej jurty i szybko zasnęliśmy.
???????????????????????????????
Rano czekała nas niespodzianka. W ciągu nocy krajobraz totalnie się zmienił – wszystkie góry pokryte były śniegiem.
K98
Gdy się obudziłem Erwina już nie było w jurcie. Wyszedłem na zewnątrz i usłyszałem jak próbuje dogadać się z jednym z Kirgizów (Austriak nie mówił po rosyjsku, a Kirgizi po angielsku). Erwin siedział już na koniu powtarzając jedno pytanie -,, jak ja mam sterować?”
Kirgiz tylko się uśmiechał, a Erwin zdezorientowany nie wiedział co ma robić. Jego koń zaczął iść w stronę jeziora, a on w żaden sposób nie mógł go kontrolować. Dopiero gdy prawie nie było go już widać na horyzoncie, dwóch Kirgizów dosiadło swoje konie i pognali za nim, aby go zawrócić. Przez następną godzinę Erwin nauczył się skręcać w prawo, ale ani razu nie udało mu się to w przeciwną stronę, tak więc większość czasu po prostu kręcił się w kółko.
W tym czasie swoją ,,lekcję” rozpocząłem ja z Eweliną. Na szczęście nasze konie chętniej z nami współpracowały i pomimo, iż był to dla nas pierwszy raz, szło nam całkiem nieźle. Muszę przyznać, że nawet bardzo mi się to spodobało. Na pewno gdy będę miał okazję, jeszcze raz chętnie pojeżdżę. Jazda konno jest na pewno dużo przyjemniejsza niż jazda na wielbłądzie czy słoniu, a do tego mogliśmy także podziwiać świetne widoki.
K99

Erwin podążający w kierunku jeziora.

Erwin podążający w kierunku jeziora.

K101 K102 K103 K104
Po jeździe konno zjedliśmy śniadanie, pożegnaliśmy się z goszczącą nas rodziną, a następnie wsiedliśmy do naszego ,,terenowego” samochodu i ruszyliśmy w stronę Koczkor. Nie mieliśmy pojęcia jaką mamy do przejechania drogę, ale byliśmy dobrej myśli. Po kilku kilometrach wjechaliśmy na przełęcz, gdzie było jeszcze więcej śniegu i błota.

Rodzina, u której mieszkaliśmy w jurcie

Rodzina, u której mieszkaliśmy w jurcie

K105 K106 K107 K108
Spotkaliśmy grupę turystów podróżujących na rowerach, którzy okazali się Austriakami, co bardzo ucieszyło Erwina – dał im kilka buteleczek alkoholu i zrobił kilka zdjęć.
Niestety po kilku minutach, gdy ruszyliśmy dalej, niezniszczalny dotąd Matiz, po przejechaniu dokładnie 10700 kilometrów popsuł się, a my utknęliśmy w górach pomiędzy jeziorem, a Koczkorem. Na szczęście po krótkim oczekiwaniu przejechał jakiś terenowy samochód, który zatrzymaliśmy i poprosiliśmy, aby nas zaholował do najbliższej miejscowości. Kierowca zgodził się, ale tylko za odpowiednią opłatą (ok. 15e). Linka holownicza była bardzo krótka, a Kirgiz prowadził bardzo szybko, także naprawdę zaczynałem się bać, czy w całości dojedziemy na miejsce. Na szczęście jakoś się udało i znaleźliśmy się na głównej drodze. Okazało się jednak, że w miejscowości nie było żadnego warsztatu samochodowego, a jako że kierowca, który nas przyholował, jechał w drugą stronę musieliśmy szukać następnej osoby, która nam pomoże.
K109

Następny kierowca, który zgodził się holować nas dalej był nawet zainteresowany kupnem popsutego samochodu – zaoferował 300 dolarów, jednak Erwin po raz kolejny się nie zgodził. Ciągle miał nadzieję, że uda się go naprawić, aby mógł pojechać do Kazachstanu, gdzie miał się spotkać ze swoją koleżanką.
Po 30 kilometrach jazdy byliśmy w Koczkorze. Tym razem podróż była bardzo przyjemna i spokojna. Dotarliśmy do warsztatu należącego ponoć do najlepszego mechanika w okolicy, który stwierdził, że samochód dałoby się naprawić, ale zepsuty jest silnik i będzie to kosztowało około 1000 USD oraz, że potrwa to około tygodnia. Tak więc Erwin musiał pogodzić się z utratą samochodu. Zaczęły się negocjacje co z nim zrobić.
Samochód miał już 13 lat i aby zarejestrować go legalnie trzeba byłoby zapłacić bardzo duży podatek (jako, że miał ponad 10 lat), więc mechanik nie był niestety zainteresowany jego kupnem. Wezwał nawet policjanta, aby upewnić się czy istnieje możliwość obejścia jakoś tego przepisu! Nic to jednak nie dało. Austriak musiał swój samochód zostawić. Odkręcił tablice rejestracyjne i zabrał ze sobą dowód rejestracyjny- tak jak polecił nam policjant, gdyż bez tego mógłby mieć problem z opuszczeniem kraju. Matiz pozostał w spadku mechanikowi, który miał zamiar rozebrać go na części.
K110

Wielkie pożegnanie Erwina z Matizem.

Wielkie pożegnanie Erwina z Matizem.

Na koniec zostaliśmy jeszcze zaproszeni na wielki obiad, a następnie mechanik odwiózł nas na dworzec, gdzie pożegnaliśmy się z Erwinem. Wraz z Eweliną zaczęliśmy łapać stopa w kierunku Karakol!

K112 K113

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *