Maskat i droga do rezerwatu żółwi Ras Al Hadd (Iza)

19.10.2014 Maskat, Al Alam Palace.

Z dworca wzięliśmy taksówkę, którą pojechaliśmy do innej dzielnicy Maskatu- Corniche. Właśnie tam znajduje się najwięcej najtańszych hoteli w Maskacie – wszystkie obok siebie,  w większości z nich nie zrobimy rezerwacji przez internet.

Odnośnie taksówek – cenę przejazdu warto jest ustalić przed ruszeniem, gdyż na koniec możemy możemy się bardzo zdziwić – nie ma w nich taksometrów. W Omanie za przejazd taksówką płaci się zazwyczaj za czas przejazdu, a nie za przejechany dystans (średnia cena to 10 OMR/ godzina) – spowodowane jest to bardzo niską ceną paliwa – około 1 zł. Warto jest się targować.

Po zameldowaniu się w jednym z hoteli udaliśmy się na poszukiwanie samochodu do wynajęcia. W okolicy nie było wypożyczalni, a jako że nie opłacało nam się jechać po to na lotnisko- wypożyczyliśmy samochód z wypożyczalni znajdującej się w hotelu (15 OMR/ doba).

Odpoczęliśmy i wyruszyliśmy na spacer po Maskacie, który zrobił na nas bardzo duże wrażenie. Miasto jest piękne, bardzo czyste i zadbane. Podobnie jak w Salala na każdym kroku można spotkać wiele osób dbających o zieleń, kwiaty. Spacerując można podziwiać piękne forty, których jest tu dużo. Duże wrażenie zrobiły na nas też ronda, które były bardzo okazałe i na każdym z nich były jakieś duże figurki- np. dzbanki, z których przelewała się woda, statki itp.

S1 S2 S3 S4 S5 S6 S7 S8 S9 S10 S11

Udaliśmy się też do Al Alam Palace:
T1 T2 T3

U4

Promenada w Corniche

Wieczorem poszliśmy na Suk ( charakterystyczne dla krajów arabskich targowisko mieszczące się w wąskich uliczkach- można tu spotkać ręcznie robione pamiątki, chusty i szale, bransoletki, miejsca z pysznym jedzeniem, świeżymi jak i suszonymi owocami, słodyczami i wiele innych produktów. Osoby sprzedające, zazwyczaj mężczyźni, bardzo zachęcają do zakupów, przy czym należy się z nimi targować, bo ceny jakie podają obcokrajowcom są zazwyczaj znacznie zawyżone), aby kupić pamiątki i coś zjeść. Okazało się też, że musimy wymienić pieniądze- z tym nie było tutaj problemu. Co drugi budynek na Corniche to bank lub kantor. Jest to chyba najbardziej turystyczna dzielnica Maskatu- jest tu sporo restauracji, w których można zjeść m.in. charakterystyczne dla Omanu szawarmy i kebaby, przepyszne desery lodowe czy napić się świeżo wyciskanych soków.
U1 U2 U3 u5 U6 U7 U8 U9 U10 U11

20. 10. 2014 Sultan Grand Mosque, Yiti i rezerwat żółwi
Po wymeldowaniu się z hotelu, z samego rana pojechaliśmy w kierunku Wielkiego Meczetu- Sultan Qaboos Grand Mosque (dla turystów otwarty jest codziennie od 8 do 11). Należy pamiętać o odpowiednim ubiorze- zasłonięte kolana i ramiona, a kobiety dodatkowo włosy. Przed wejściem zdejmuje się buty.
Jest to największy i najbardziej znany meczet w Omanie. Zewnętrzne ściany udekorowane są wzorami przedstawiającymi kwiaty i wersety z Koranu. W środku podłoga wyłożona jest perskim dywanem utkanym przez 600 kobiet w ciągu 4 lata. Wnętrze oświetla 35 żyrandoli wysadzanych kryształami Swarovskiego. Największy z nich (14 x8 m) wisi w centralnej kopule.

W1 W2

Po zwiedzaniu meczetu pojechaliśmy do Marina Bander Al Rowdha. Mieliśmy wybrać się na rejs, aby zobaczyć delfiny!
Niestety okazało się, że dotarliśmy tam za późno i musieliśmy przełożyć nasze plany na jeden z kolejnych dni. Zarezerwowaliśmy więc tylko miejsca na rejs na środę.

Dalej pojechaliśmy do Yiti (miejscowość oddalona od Maskatu jedynie kilka kilometrów)- są tam piękne plaże i cieplutka woda. Parę godzin spędziliśmy na kąpaniu się i opalaniu. Była to kolejna plaża pełna krabów.

Y1 Y2 Y3 Y4

Następnie udaliśmy się w stronę rezerwatu Ras Al Hadd (240 km od Maskatu), aby zobaczyć żółwie.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy tamie Mazara (Mazara dam)-  tam w parku urządziliśmy sobie piknik – wjazd jest bezpłatny.

X1 X2

X3 X4 X5 X6 X7

Wejścia do rezerwatu żółwi odbywają się wieczorami- od godziny 21. I właśnie ok. tej godziny tam dotarliśmy. Było tam sporo zwiedzających, więc na plażę wyszliśmy jako ostania, 6. grupa.
Żółwie zadziwiały swoim rozmiarem- naprawdę były ogromne. Mieliśmy też okazję potrzymać małego, dopiero co narodzonego żółwika  Są to naprawdę miłe stworzonka.
Po drodze Kasia znalazła też małego żółwia, prawie go rozdeptując. Oddała go przewodnikowi, który zaniósł go do oceanu.
Nie mamy z tego miejsca zdjęć, gdyż przewodnik prosił o ich nie robienie- flesz oślepia żółwie.

Z1

Naszym planem było spanie na plaży- było jednak już ciemno i nie udało nam się znaleźć żadnego zjazdu. Nocowaliśmy więc w pobliżu rezerwatu, przy parkingu. Dziewczyny w samochodzie, a chłopaki pod palemką 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *