Arslanbob – uzbecka wioska w Kirgistanie

11-12.08.14

Po opuszczeniu Osz do przejechania mieliśmy 170 km. Było strasznie gorąco, temperatura dochodziła do prawie 40 stopni, a Ewelina od rana źle się czuła, więc postanowiliśmy pojechać dzieloną taxi. Aby dostać się do Arslanbob najpierw należało dojechać do Dżalalabadu, a następnie zmienić taksówkę na drugi odcinek trasy. Arslanbob to wioska położona poza głównymi drogami i można dojechać do niej tylko taksówką albo próbować na stopa. Pomimo, że położona jest w Kirgistanie to prawie wszyscy mieszkańców to Uzbecy. Wioska w porównaniu do reszty kraju i zamieszkujących ich Uzbeków uchodzi za bardzo konserwatywną i religijną; kobiety ubrane są w tradycyjne, zakrywające całe ciało szaty. Turyści także proszeni są o szanowanie miejscowych tradycji i należyty ubiór.

W okolicach miejscowości panują świetne możliwości trekkingowe – Góry Ałajskie o szczytach powyżej 4000 m n.p.m. Znajdują się tutaj także dwa wodospady – mały i duży. Oba położone są bardzo blisko Arslanbob dlatego są najpopularniejszymi miejscami odwiedzanymi przez turystów.

Do wioski przyjechaliśmy około 14. Pierwszym punktem było znalezienie noclegu. Jest to niesamowicie proste, gdyż mieszkańcy utworzyli w centrum własną informację turystyczną (CTM – Community Based Tourism). Oferują w niej listę 15 domów, których właściciele udostępniają pokoje do wynajęcia. Wchodząc do biura dostajemy mapkę wioski z zaznaczonymi na niej domami i opisem rodziny tam mieszkającej. Ceny we wszystkich są jednakowe, więc wybieramy kierując się lokalizacją i opisem pokoi. Wszystko zajmuje dosłownie kilka minut – jeden telefon i udajemy się w kierunku wybranego przez nas gospodarza, który już wyczekuje nas na drodze i serdecznie zaprasza do środka.

W biurze CTM można wykupić też różnego rodzaju wycieczki w góry z przewodnikiem, lekcje jazdy konnej, prywatny pokaz lokalnych tańców (!) i kilka innych atrakcji, a także otrzymać takie mapki:

K34 K35

Jako że było już po południu, tego dnia zdążyliśmy pójść tylko do małego wodospadu, a także przejść się lasem orzechowym i dojść do miejsca zwanego panoramą, z którego jest widok na cały Arslanbob.

K36 K37 K38
Planem na drugi dzień było zobaczenie dużego wodospadu, a później wejście jak najwyżej i powrót na godzinę 20 na kolację 😀

Wstaliśmy o 6.30 rano, na stole czekało już przygotowane przez naszą gospodynię pyszne śniadanie – kasza manna z warienie (domowe przetwory z owoców), chleb z czarnuszką i winogrona.

Najpierw przeszliśmy przez całą wioskę, nie mieliśmy żadnej mapy, więc cały czas szliśmy wzdłuż rzeki i co jakiś czas pytaliśmy ludzi o ,,bolszoj wodopad”.

dzieciaki w wiosce

dzieciaki w wiosce

K40

W Kirgistanie takimi pracami czasami zajmują się także kobiety

W Kirgistanie takimi pracami czasami zajmują się także kobiety

K42

Po drodze spotkaliśmy też młodych Kirgizów na koniach, a także wiele osłów.

K43 K44

O tej porze roku w Arslanbob jest bardzo gorąco, dlatego wszystko jest mocno wypalone od słońca i suche.

K45 K46

W okolice dużego wodospadu z wioski można także dojechać terenowymi samochodami.

K47K47a

Dalej już trzeba iść pieszo, przejść przez mostek i wejść na niewysoką, ale stromą górę. Większość miejscowych nie ma do tego odpowiednich butów i wspinają się w klapach, zsuwając się co chwila w dół.

Duży wodospad ma 80 metrów wysokości i prezentuje się tak:

K48

Z poznanym chwilę wcześniej Rosjaninem z Nowosybirska, który wraz z rodziną przyjechał samochodem na wczasy do Kirgistanu

Z poznanym chwilę wcześniej Rosjaninem z Nowosybirska, który wraz z rodziną przyjechał samochodem na wczasy do Kirgistanu

Dalej kierowaliśmy się po prostu w górę do momentu, gdy po kilku godzinach stwierdziliśmy, że dalej nam się nie chcę i wróciliśmy do wioski.

K50 K51

Zjedliśmy kolację (ogromną porcję płowu- uzbecka potrawa z ryżu i mięsa) i szybko zasnęliśmy.

K52

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *