Birma: Informacje praktyczne

Trzy tygodnie wypełnione przygodami i cudownymi widokami w Birmie minęły niesamowicie szybko. Idealnym pomysłem było nie koncentrowanie się na najbardziej turystycznych miejscach, a zamiast tego zobaczenie mniej popularnych części kraju, dużo mniej dostępnych. Długo będę pamiętał małe wioski, puste drogi i ogromne przestrzenie, gdzie czasami w promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie było żadnych budynków, tylko przyroda,  pola ryżowe, genialne niekończące się plaże nad Zatoką Bengalską i oczywiście góry. Wszystko widziane często z paki samochodów , ciężarówek, a nawet traktorów. Do tego cudowne zachody słońca!

Środkowa część kraju podobała mi  się za to już mniej. Nawet Bagan, który jest na pewno piękny – główna atrakcja w całym kraju, nie zrobił takiego wrażenia jak góry i całe wybrzeże.

Do Birmy chętnie bym wrócił, wtedy już całkowicie ominąłbym turystyczne miejsce i to każdemu polecam, bo Birma to niewiarygodny i bardzo oryginalny kraj!

Na koniec trochę informacji praktycznych:

LUDZIE

Ogólnie bardzo mili i sympatyczni, ale w rejonach najbardziej turystycznych bardzo nachalni, próbujący sprzedać wszystko co możliwe, często też zawyżając ceny.

Większość mężczyzn w kraju uzależniona jest od żucia liści betelu, stąd też częstym widokiem są całkowicie czerwone zęby u ludzi.

Komunikowanie się jest dość ograniczone. Prawie nikt nie mówi po angielsku, ale prawie każdy trochę rozumie. W Birmie telewizja jest w większości angielskojęzyczna, więc myślę, że to pomaga. Zawsze jakoś udawało się dogadać.IMG_5307 IMG_4745 IMG_5074

ZWIEDZANIE

Jak wspomniałem wcześniej większość odwiedzających koncentruje się na środkowej części kraju z Bagan i Inle Lake. Na pewno warto oddalić się od głównych szlaków, aby zobaczyć jak wygląda prawdziwa Birma i samemu znaleźć interesujące i piękne miejsca, których zdecydowanie nie brakuje!

POGODA

Czas naszego wyjazdu przypadł na kwiecień, a więc środek pory suchej, najbardziej gorący okres  roku. Było bardzo upalnie, szczególnie w środkowej części kraju (ponad 40 stopni). Natomiast na wybrzeżu około 35 stopni, żadnych opadów, wręcz idealnie. Czasami ciężko było znieść żar lejący się z nieba. Nie jest to najlepszy czas do podróżowania, ale spokojnie można wytrzymać.

Dużym plusem tego okresu był prawie całkowity brak komarów, których bardzo się obawialiśmy, szczególnie na wybrzeżu.

NOCLEGI:

W wielu miejscowościach, szczególnie tych turystycznych, tylko niektóre hotele mają pozwolenie na goszczenie zagranicznych turystów przez co ceny są wyższe niż dla zwykłych mieszkańców. Każdy hotel płaci opłaty za licencję, a dodatkowo musi zarejestrować każdego obcokrajowca.
W miejscach typu Bagan, Mandalay czy Rangun zdecydowanie lepiej zarezerwować nocleg wcześniej, ale w tych nie turystycznych nie opłaca się tego robić.

Każde nawet małe miasto posiada hotel. Ruch drogowy zamiera w nocy i wszyscy szukają pokoju, aby odpocząć po podróży. Często nocowaliśmy w tego typu miejscach, płacąc od 6000 do 10000 kyat za pokój – tyle samo co miejscowi. Standardy oczywiście nie są zbyt wysokie, ale dla nas były wystarczające.

W trakcie całego wyjazdu dwa razy zapłaciliśmy 10.000 kyat za pokój, a zazwyczaj cena pokoju to 6.000 albo 8.000.

Teoretycznie nocowanie ,,na dziko” jest zabronione, a obowiązkiem policji jest dopilnowanie, aby znaleźć nam nocleg, więc mając problemy zawsze można skorzystać z tej opcji. Nie ma wtedy znaczenia czy hotel jest licencjonowany czy nie. Właściciel nie powinien też zawyżać ceny. Zrobiliśmy tak tylko raz, ponieważ wszystkie pokoje były zajęte w 4 odwiedzonych hotelach. Policjanci umieścili nas w zamkniętym przed kilku laty pensjonacie, który był okropny, ale przynajmniej tani xD

W namiocie spaliśmy kilkukrotnie i nikogo zbytnio to nie interesowało. Bardzo łatwo znaleźć wolną przestrzeń i rozbić namiot – bardzo polecam, szczególnie na wybrzeżu.

Jednego dnia dowiedzieli się o tym policjanci imigracyjni, przyszli rano, aby spisać nasze dane i życząc dalszej miłej podróży opuścili nas.

W wielu miejscach można znaleźć bambusowe, puste chatki dla pasterzy – niezły pomysł na nocleg, szczególnie w rejonach górskich. Jest wiele czystych rzek, strumyków, więc zawsze można się w tam umyć.

– Nocowanie gości przez autochtonów jest zabronione – następne głupie prawo, aby zarobić jak najwięcej na turystach i zmusić ich do płacenia. Jeden z naszych  kierowców stwierdził, że nie obawiałby się tego i tak naprawdę nic nie mogliby mu za to zrobić jakby np. zaoferował nam nocleg w swoim domu….

TRANSPORT

– Pociągi:

Ciekawy i tani sposób przemieszczania się po Birmie, ale też bardzo czasochłonny. Zdecydowanie warta polecenia jest trasa do Hsipaw. Wagony są stare, a tory bardzo nierówne, przez co trzęsie niesamowicie. Czasami ma się uczucie jakby pociąg miał za chwilę się wykoleić.

W kasach obcokrajowcom chcą sprzedawać bilety tylko na 1 klasę. Chcąc tańszy bilet należy nalegać na zakup klasy ekonomicznej. Ceny dla mieszkańców i obcokrajowców są takie same. Płatność tylko w kyatach.

IMG_5924 IMG_5926 IMG_5965

Rozkłady jazdy aktualne na maj 2015 roku:

Mandalay - Bagan Mandalay - Lashlo Pakkoku - Yangon Pyay - Yangon Yangon - Mandalay Yangon -Dawei

– Samolot:

Nie lataliśmy, ale widzieliśmy kilka biur sprzedających bilety –ceny są raczej stałe. Na pewno można też bilety zarezerwować wcześniej na jedynej taniej linii operującej na lotach wewnętrznych w Birmie: http://www.gmairlines.com/

Drogi w Birmie.

Ogólnie nie są wcale takie złe, spodziewałem się, że będzie dużo gorzej. Poprawa jakości transportu lądowego jest jednym z głównych celów obecnego rządu i jakość dróg systematycznie się poprawia. Zazwyczaj jest asfalt i pas w jedną stronę, ale praktycznie żadnego ruchu. Jadąc terenowym samochodem spokojnie można pokonywać 60-70 km na godzinę po tych gorszych drogach, a nawet więcej po tych głównych w centrum kraju.

– autobusy:

Ceny przejazdów są dość wysokie, ale krótkie odcinki, na których autobusy albo taksówko-pick’upy, które jeżdzą co kilka minut są tanie, np.  trasy Rangun – Bago -1000 kyat, czy Mandalay Pyin OO lwin również 1000 kyat.

Autobus miejski w Yangon to 100-300 kyat.

IMG_4924

autobus dla turystów…

IMG_5317

lokalny…

 

– autostop

Myślę, że ciężko znaleźć kraj, gdzie można zatrzymać takie pojazdy, którymi jeździłem w Birmie – traktory, mnóstwo pick’upów, stare ciężarówki. Jak ktoś lubi autostop to będzie w nim zakochany. Czasami trzeba swoje odstać, głównie ze względu na brak ruchu na drogach (poza głównymi drogami), ale że łapać można wszędzie w tym czasie warto spacerować przez małe wioski, góry , pola ryżowe itp. Jeśli zatrzymamy samochód terenowy to mamy pewność, że nie ma szybszego sposobu na przemieszczanie się po rozległych terenach Birmy.

Często kierowcy oczekują zapłaty i warto upewnić się przed wsiadaniem do samochodu, czy jedziemy za darmo.

Na przykład Z Ma-ei do Mrauk U na stopa przejechaliśmy 250 km w 4,5 godziny mając szczęście i zatrzymując lepsze samochody.

Trasa z Bagan do Mandalay to 4 godziny.

Według mnie autostop jest najszybszym środkiem transportu w Birmie, szczególnie jeśli czasami jeszcze zgodzimy się dorzucić do paliwa – warto negocjować  ceny. Np. opuszczając Rangun zatrzymaliśmy samochód jadący aż do Ngapali i za 7000 kyat kierowca chciał nas zabrać. Autobus byłby przynajmniej 2-3 razy droższy, a podróż zajęłaby duuużo dłużej.

Najłatwiejsza trasa do autostopowania to Myawaddy – Rangun; Rangun – Mandalay i Mandalay – Bagan.

Kierowcy terenowych samochodów to zazwyczaj panowie przynajmniej po 40 roku życia, którzy w swoim życiu trochę się dorobili i znaleźli sobie młodą żonę. Birmańczycy dość późno żenią się – dopiero, gdy ich po prostu na to stać. Normalne jest też płacenie rodzinie dziewczyny za pozwolenie jej poślubienia.

pokonana autostopem trasa - 3500 km

pokonana autostopem trasa – 3500 km

– wypożyczenie skutera w Ngapali:

Można zapytać praktycznie każdego kto taki skuter posiada i uzgodnić cenę (myślę, że w całym kraju jest to możliwe). 2 pierwsze osoby chciały 30000 i 50000 kyat odpowiednio! Znajdują się też ponoć 2 wypożyczalnie. My dotarliśmy do jednej  – był to po prostu sklep jak każdy inny i naklejona tabliczka ,,rent a motorbike”. Cena to 30 000. Zbyt szybko zaoferowaliśmy 10 000 na co właściciel od razu się zgodził…

1 litr benzyny  – 750 – 900 kyat w zależności od części kraju

INTERNET

Nie kupowaliśmy, ale pytaliśmy o cenę.

1500 simcard

50 kyat – 1mb internetu

Od 2014 roku wprowadzony 3G.

PIENIĄDZE I CENY:

Wymienialiśmy dolary po kursie 1 USD – 1074 kyat na granicy,  po dwóch tygodniach kurs skoczył na 1105 (5 maja 2015).

Wymieniać można różne waluty, bankomaty są praktycznie w każdym mieście, czasami po kilka obok siebie, więc nie ma z tym problemu.  Lepsze kursy dostaje się za banknoty 50-100 USD. Nie trzeba nawet okazywać paszportu.

Za wszystko – pociągi, hotele płaci się kyatami – niskie banknoty dolarowe  są zbędne.

Najniższe ceny były w supermarketach w Rangun i Mandalay – nawet 2 razy taniej.

Przykładowe ceny:

Duża kiść bananów, ananas 500-1000 kyat

Woda 1l (nie widzieliśmy 1,5l) i duże 5-litrowe baniaki – zazwyczaj 300  kyat, w supermarketach (Yangon, Mandalay) 200, restauracje 500

Mała paczka chipsów – 200

Śniadanie – warto iść w miejsca, gdzie jest dużo miejscowych. Często właściciel przygotowuje duży garnek np. smażonego ryżu z kurczakiem i sprzedaje po 500-1000 kyat.

Obiady/kolacje – zazwyczaj 1000-2000 kyat. Najtańszy zazwyczaj smażony ryż z kurczakiem, albo zwykły z dodatkiem mięsa. Ryż zazwyczaj można dokładać ile tylko się chce. Bardzo podobne posiłki każdego dnia.

Ciastka/ słodkie bułki 200-400/sztuka

Kawa z torebki w restauracji – innych chyba nie sprzedają – 200

Naleśnik – 100-200

Paczka wafelków – 300

Piwo w puszcze 0,33 – 800-1000 kyat. W supermarkecie 400

Piwo lane w lokalnych restauracjach 0,33l – 600

Owocowy shake – 800-1000 kyat.

W trakcie całego pobytu w Birmie wydawaliśmy średnio 11 USD dziennie. Na jedzeniu nie oszczędzaliśmy w ogóle. Spaliśmy 7 razy w namiocie i 14 razy w hotelach. Na stopa zatrzymaliśmy około 80 pojazdów.

IMG_4511 IMG_5373

IMG_5580

OPŁATY

W większości turystycznych miejsc należy uiścić ,,haracz” za sam wjazd na ich teren. Często można to obejść i uniknąć płacenia. Nam udało się to w 3 miejscach:

W Mrauk U –  5USD /5.000 kyat. Sami powinniśmy się udać do jednej z najbardziej popularnych pagód blisko miasta, gdzie znajduje się kasa ( Shittaung Pagoda). My tego nie zrobiliśmy, a żaden z kontrolerów nas nie znalazł, więc nie musieliśmy w ogóle płacić. W Mrauk praktycznie nie ma turystów – spotkaliśmy 4 obcokrajowców.

Swedagon pagoda w Rangun:

2 opcje:

  1. Odkupienie lub poproszenie o stickera od kogoś kto już wyszedł z pagody. Sticker jest ważny cały dzień – gdy wychodziliśmy Milos znalazł nawet jeden na podłodze.
  2. Wybranie następnego wejścia na lewo patrząc na to główne z windą. Wejście schodami do góry, trzymając się lewej strony i tylko, gdy schody się kończą skręcenie od razu w na lewo, nie zatrzymując się i nie patrząc prosto – tam jest kasa xD Należy też uważać, bo nie mamy wtedy naklejki i łatwo możemy być zauważeni – łatwiej na pewno w szczycie sezonu, gdy dużo jest turystów.

Cena biletu to 8000 kyat, miejscowi wchodzą za darmo.

Bagan – Za przebywanie na terenie kompleksu Pagód płaci się przy wjeżdżaniu do miasta. Przyjeżdżając autobusem albo pociągiem będzie ciężko uniknąć opłaty. Najłatwiej przyjechać autostopem od strony Czauk – nie ma tam kontrolerów. Wyjeżdżając z Bagan w stronę Manadalay widzieliśmy bramki na drodze i 3 osoby zajmujące się tylko pobieraniem opłat.

IMG_5825 kontrola

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *